Bieszczady – góry, które budują nastrój

Błędem jest myślenie, że Bieszczady (facebook) to mały teren, który można ujednolicić lub zaszufladkować. Obejmuje on swoim obszarem dziesiątki tysięcy hektarów. Jeżeli wybieramy się tu, dobrze jest odrobinę wdrożyć się w tematykę tego regionu, tak aby nie spędzić wakacji w jednym z noclegów Bieszczad (meteor), a mieć możliwość obejrzenia i zwiedzenia w jak najkrótszym czasie jak największej ilości ciekawych miejsc. Baza noclegowa tego regionu jest dość specyficzna. Stawia się tutaj na naturalność i prostotę formy, a to z kolei, o dziwo, przyciąga coraz większe liczby turystów. Jednak są również osoby, które szukają bardziej wyrafinowanego i nawet można rzec – romantycznego klimatu i atmosfery. Czy surowy klimat Bieszczad jest nam w stanie to zapewnić? Okazuje się, że jak najbardziej.

Pomiędzy Beskidem Niskim a Bieszczadami znajduje się Dołżyca, która łączy się Komańczą. Niektórzy mylą te dwa miejsca, sugerując się znajdującymi się tu torami, jednak nie ma tu linii kolejowej. Jednak mamy tutaj piękny zielony szlak, który zaprowadzi nas aż na Kanasiówkę, która ma ponad 800 metrów wysokości. Kiedy już tam dojdziemy, niekoniecznie sami… możemy odwiedzić osadę babci Miętusowej. Mamy tutaj ogromny dom, z którego przez cały rok mogą korzystać turyści. Jest to jedno z najbardziej romantycznych i klimatycznych miejsc w tym regionie, nie dziwi więc fakt, że przyjeżdża tu najwięcej młodych par. W okresie letnim, kiedy wyjrzymy za okno, dostrzeżemy słoneczniki i niewielki kościół. Taki widok zza okna inspiruje, a jednocześnie daje spokój, oddech, wytchnienie, napawa do romantycznych porywów. Kiedyś znajdował się tu mniej klimatyczny dawny sklep G.S, a w dawnej szkole dziś znajduje się schronisko. Kiedy rozejrzymy się, widzimy tylko łąki i góry. Czy może być lepiej? Naturalne miejsce sprytnie w swoje walory ma również wplecione aspekty komercyjne, dlatego też nie ma tu najmniejszego problemu ze znalezieniem kwaterunku dla dwóch lub więcej osób.